– Mama rejestrowała nasze liczne wpadki z cotygodniową regularnością. Do dziś powstało ponad 1200 felietonów, z których wybrała sto. Mam nadzieję, że książka rozweseli czytelników i zachęci do spisywania własnych rodzinnych anegdot – mówi we wstępie Dziecko, czyli Ewa Wozińska.

Kamilla Placko-Wozińska

„Tydzień Baby czyli SETKA na Jubileusz” to cykl zabawnych felietonów, które przez 25 lat ukazywały się w piątkowych wydaniach Gazety Poznańskiej, a następnie Głosu Wielkopolskiego. Wielu czytelników, w tym i niżej podpisana, od ich lektury zaczynało czytanie gazet. Kamilla Placko-Wozińska opisywała codzienne perypetie swojej rodziny i przyjaciół. Nie oszczędzała przy tym zwłaszcza swojej osoby. Z dużym dystansem traktowała zarówno śmieszne, jak i wstydliwe (dla niektórych) zdarzenia. Jej sekret tkwi chyba w tym, że Kamilla umie słuchać ludzi. W z pozoru zwykłych epizodach potrafi dostrzec ich drugą, ciekawszą, nadającą się do opisania stronę.

               – Znajomi z Wydawnictwa Oficyna 58 z Piątkowa – mówi K. Placko-Wozińska – zaproponowali mi wydanie opowieści Baby w formie książkowej. Trochę trwało nim wybrałam sto tekstów. Te starsze znalazłam w archiwach gazetowych i musiałam przepisywać na komputerze. Chociaż wiele się przez te 25 lat zmieniło, świat i kraj są zupełnie inne, a dziecko, które było w podstawówce, jest teraz dwa lata starsze niż wtedy, gdy ja zaczynałam pisanie Tygodnia Baby, niektóre rzeczy pozostają takie same. Jak relacje baby z dziadem, a właściwie wielu bab i wielu dziadów.

 

Pierwszy felieton zatytułowany „Baba i wóz” ukazał się 16 marca 1996 roku, gdy wróciła z Niemiec, gdzie chciała kupić powypadkowy samochód. Zaczynał się tak: „Co robi baba, gdy nie ma kłopotu? Kupuje samochód. To znaczy podejmuje próbę”. Potem, z kilkumiesięczną przerwą, relacjonowała zdarzenia z życia swojego i znajomych Baby. O tym, co u Baby słychać obecnie, dowiadywać się można we wtorki na stronie mojaharmoniazycia.pl lub w magazynie Moja harmonia życia. A dzieje się równie dużo! Baba zamieszkała na wsi, uczy się uprawiać rośliny, hoduje zwierzęta, a że miejsca do tzw. dystansu społecznego nie brakuje, to chętnie ją odwiedzają starzy i nowi znajomi. Cały czas spotyka ludzi, których spotykają różne przypadki do opisania.

– To moja pierwsza książka, jestem z niej dumna. Będę miała też spotkania autorskie po Nowym Roku, w Pobiedziskach i Kórniku, na które zapraszam moich czytelników – dodaje na koniec Kamilla.

Bernadeta Ignasiak